Rodzic – cichy bohater

Posted on Posted in Artykuły

Sukcesy sportowców rozpatrywane są głównie przez pryzmat ich ciężkiej pracy, wytrwałości, determinacji. Rzadko jednak wspomina się o cichych bohaterach, którzy dzięki prostym, codziennym czynnościom przez lata budowali fundamenty pod karierę zawodnika. Mowa tu oczywiście o osobach najbliższych sportowcowi – rodzicach.

Magazyn Psychologia Sportu - rodzic cichy bohater

Ścieżka profesjonalnego sportu zaczyna się od najmłodszych lat dziecka. Emocje związane ze wspólnymi wizytami na basenie, górskimi wycieczkami, czy przejażdżkami rowerowymi zostają w pamięci na zawsze. Już wtedy powoli kreują się nie tylko zainteresowania malca, ale również jego predyspozycje. Od rodzica zależy, czy zostaną one zauważone i z czasem wykorzystane. – Naszego syna od początku staraliśmy się zaciekawić sportem. Było pływanie, gry zespołowe, szczególnie piłka nożna. Rodzinnie rywalizowaliśmy w biegach na orientację, wyjeżdżaliśmy na obozy. Na tym etapie to była zabawa sportem – mówi Joanna Parfianowicz, mama dorosłego już Piotra, który w wieku 19 lat został mistrzem świata juniorów w biegu na orientację.

Zdarza się, że dziecko ujawnia sportowe predyspozycje bez zaangażowania się rodziców. Jeśli jednak nie spotka na swej drodze nauczyciela lub innej osoby, która odpowiednio go nakieruje, talent przepada. Pani Joanna podkreśla również, że wytrwałość i wiara rodzica w dziecko, jest kluczowa. – Piotr na początku nie przejawiał wielkiego talentu. Gdy jego rówieśnicy zdobywali medale, on nie czuł się swobodnie biegając z mapą po lesie. Potrzebował asekuracji. Przełom nastąpił, gdy miał 12-13 lat. Wtedy już w pełni świadomie zdecydował o tym, co chce robić dalej – wspomina mama Piotra.

Projekt manager w domowym zaciszu

Życie rodzica sportowca na co dzień składa się z bardzo przyziemnych działań, jednak to one stanowią bazę dla rozwoju dziecka. – Naszym zadaniem jest realizowanie wszelkich zadań organizacyjno-menedżerskich. Począwszy od zawożenia na treningi, zawody, obozy, przez rezerwację hotelu, myślenie o odnowie biologicznej, zakupie sprzętu, odżywek, po szukanie przyjaznego dzieciom rehabilitanta. Są oczywiście sporty, w których trener lub klub biorą na siebie część obowiązków, jednak zwykle to rodzic, a z czasem i sam zawodnik jest za te wszystkie rzeczy odpowiedzialny – mówi Jonanna Parfianowicz.

Dobra organizacja to sprawa podstawowa, gdyż treningi przecież trzeba pogodzić ze szkołą, pracą zawodową rodziców, a nierzadko również…treningami mamy i taty. – Gdy Piotrek był mały, biegaliśmy z nim jego tempem, ale po powrocie do domu mieliśmy jeszcze do zrealizowania swoją własną jednostkę treningową – mówi pani Joanna.

Rodzice boją się jednak wyzwań, z jakimi dziecko będzie musiało się mierzyć. Niepotrzebnie, wszak sportowa ścieżka to wstęp do dorosłego życia, w którym nie brakuje podejmowania trudnych decyzji i borykania z żalem oraz poczuciem zawodu. Wstęp, który jednak niesie również ze sobą chwile piękne i ekscytujące. – Dawniej nasz syn borykał się z wieloma dylematami. Był postrzegany jako niezwykły talent. Podczas, gdy jego rówieśnicy swobodnie się bawili, grali w piłkę, on podejmował czasem bardzo dorosłe decyzje. Musiał pojechać na obozy z kadrą, zostawiać przyjaciół, rodzinę. W tej kadrze byli  głównie zawodnicy cztery lata starsi od niego. To było trudne. Ponadto zdarzają się porażki, kontuzje. To chwile, w których młody sportowiec potrzebuje szczególnego wsparcia. Ale od tego są przede wszystkim rodzice – mówi Joanna Parfianowicz.

– Rodzic musi z dzieckiem rozmawiać, motywować. W momencie klęski zapewnić, że seria porażek bywa trampoliną do sukcesu. Nie można wtedy powiedzieć: po co ci to, daj sobie spokój. To demotywuje, nie przynosi niczego dobrego – przekonuje Jerzy Skarżyński, były reprezentant Polski w maratonie, obecnie trener.

Jednak motywacja to nie wszystko. Cóż po niej, jeśli młody człowiek pomimo chęci i talentu dopóki nie zacznie na siebie zarabiać, nie jest w stanie opłacić nawet podstawowego sprzętu. Rodzice muszą wziąć zatem pod uwagę kwestię finansowania sportowej ścieżki dziecka. Kwoty uzależnione są przede wszystkim od dyscypliny. Tenis lub piłka nożna w długiej perspektywie czasu wymaga większych nakładów niż np. lekkoatletyka, jednak i tu wchodzi w grę pokrycie kosztów rehabilitacji, odnowy biologicznej, uczestnictwa na obozach. Organizm sportowca ma również większe zapotrzebowanie na składniki odżywcze, więc rodzic musi zadbać o to, aby w menu dziecka pojawiała się regularnie zdrowa żywność, ewentualnie dodatkowo suplementacja.

Rodzic – nie zawsze idealny

Mnogość ról, które musi łączyć ze sobą rodzic małego sportowca jest niebywała. W tym pędzie i zaangażowaniu czasem trudno jednak znaleźć równowagę i dystans. – Częstym problemem rodziców jest ich zbyt duża ambicja, nadzieje na wielki sukces. Tym bardziej, gdy rodzic jest rodzicem i trenerem. Nie zawsze da się pogodzić te dwie role, dlatego osobiście uważam, że szkoleniowcem powinien być ktoś zupełnie z boku – mówi Joanna Parfianowicz. Dlaczego? – To są kwestie często nie do pogodzenia. Emocje, które powinno się trzymać na wodzy, a w relacjach rodzinnych jest to czasem trudne. Wszystko jest dobrze, gdy wszystko idzie po naszej myśli, ale sport to nie same zwycięstwa. Zdarzają się kontuzje, porażki. Wtedy rodzic pełni inną rolę niż trener – dodaje pani Joanna.

Podobne zdanie ma psycholog sportu. – Dziecko potrzebuje od rodzica przede wszystkim wsparcia emocjonalnego. To jest najważniejsze! Nie porady techniczne, taktyczne, ale po prostu przytulenie, miłe słowo. Ważne jest by pomagać dziecku wychodzić mocniejszym z trudnych sytuacji występujących na jego arenie sportowej, w tym dystansowanie się do porażki – przekonuje Ewa Serwotka. A jak wspierać w najcięższych momentach? – Zachęcam do empatyzowania z dzieckiem, akceptacji jego emocji. Warto uważać, aby nie przerzucać na niego swoich własnych, nieprzepracowanych emocji: żalu, frustracji, zawodu. To może powodować dodatkowy mętlik w głowie dziecka. Ponadto jest ryzyko, że malec będzie się zachowywał w upragniony przez rodzica sposób z powodu motywacji zewnętrznej (żeby tata był dumny, żeby mamę nie zawieść), a nie wewnętrznej chęci. Cieszmy się z sukcesów dzieci, ale też podchodźmy ze zrozumieniem i akceptacją dla negatywnych emocji dziecka.

Jerzy Skarżyński podkreśla również inną, ważną kwestię związaną z trenowaniem własnych dzieci: konieczność znajomości fizjologii najmłodszych. – Bez tego rodzice mogą łatwo zrobić własnym dzieciom krzywdę. Znam wielu dorosłych, którzy w dzieciństwie trenowali bieganie, a obecnie patrzą na nie z obrzydzeniem – mówi trener.

Nadmierne zaangażowanie rodziców sportowca to częste zjawisko. Czasem jednak zdarza się sytuacja odwrotna, gdy opiekun nie traktuje pasji dziecka z należytą powagą. Do aktywności fizycznej podchodzi z obojętnością (gdy dziecko „biega za piłką” rodzic ma „święty spokój”) lub wręcz niechęcią (sport w oczach dorosłych odciąga dziecko od rzeczy „naprawdę wartościowych”). W tym przypadku jedyną nadzieją jest napotkanie zaangażowanego trenera lub nauczyciela, który weźmie na siebie rolę mentora, a nawet sponsora, co jak łatwo się domyślić, zdarza się rzadko. – Główną rolą rodzica jest podążanie za zainteresowaniami dziecka. Jeśli chce trenować, pozwólmy mu na to, wręcz zachęcajmy do próbowania, szukania swojej dyscypliny – apeluje Jerzy Skarżyński.

Czy w gąszczu tych wyzwań warto zachęcać dziecko do realizowania sportowej ścieżki? Joanna Parfianowicz nie pozostawia złudzeń. – Miałam to niezwykłe szczęście, że moje dziecko zostało mistrzem świata. Pamiętam, gdy nasz syn miał do pokonania jeszcze 2 kilometry i wiedzieliśmy już, że jest szansa na medal. Wszyscy klaskali, komentowali, Piotrek dostał polską flagę. To takie chwile, które niwelują wszelkie problemy i trudności idące w parze ze sportowym rozwojem. Każdemu rodzicowi życzę takich przeżyć i wcale nie jest tu potrzebne mistrzostwo świata. Niech to będzie sukces lokalny, szkolny, klasowy. Ale wspólnie przeżyty da niesamowitą energię, wspomnienie, radość. A także motywację do dalszych działań.

Iwona Ludwinek-Zarzeka

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *