Basia, czy to na pewno moja córka?

Posted on Posted in Artykuły

Rozmowa z Romanem Czerwonką, tatą srebrnej medalistki olimpijskiej Natalii Czerwonki.

Skąd wzięło się łyżwiarstwo szybkie u Natalii? Czy to był jej wybór? Przyzna pan, że nie jest to najpopularniejsza dyscyplina w Polsce.

Ma pan rację. U niej to był przypadek. U nas w Lubinie powstała szkoła sportowa, z której wywodzi się z resztą Lilianna Morawiec, była panczenistka. Natalia jeździła na rolkach, a u nas organizowane były biegi rolkarskie dla dzieci, o Puchar Prezydenta Lubina. Natalia zajęła tam drugie miejsce, a później dostała zaproszenie na testy do szkoły sportowej. Miała być w klasie lekkoatletycznej, ale przez to, że zajęła drugie miejsce w tym biegu rolkarskim, pani Małgorzata Kaczmarek, jej pierwsza trenerka, zaprosiła ją do klasy łyżwiarstwa szybkiego. I tak trafiła do tej dyscypliny.

Czy w państwa rodzinie istniały wcześniej jakieś sportowe tradycje?

Ja trochę grałem w piłkę ale tylko do wieku juniora starszego. Młodszy syn też trochę kopał ale poza tym, to nie było u nas zawodowych sportowców.

Chciałbym spytać o Natalię bardziej od strony psychologicznej. Czy były takie momenty, w których trzeba było dodatkowo motywować Natalię do tego, by chodziła na treningi? Czy miewała kryzysy z tym związane?

Natalię trzeba było stopować! (śmiech)

Aha, czyli bardziej w drugą stronę.

Przyznam panu, że ja z Natalią miałem taki problem, że ona miała dwie godziny zajęć sportowych codziennie, a ja i tak musiałem po południu stać i marznąć przy lodowisku bo ona musiała iść na trening ze starszymi. Do tej pory trenerzy nazywają ją „tytanem pracy”. Ja nie wiem skąd ona tyle tych sił bierze!

Dodatkowo znane jest uparte usposobienie Natalii. Można powiedzieć, że to pomogło jej w osiągnięciu tak wspaniałych sukcesów?

Natalia ma ten charakter, ten upór, ale tylko w kierunku sportowym. Jeśli chodzi o podejście do ludzi, to nie. Tak jak już wspominałem o tych treningach, moim zdaniem tego u niej jest nawet za dużo. Ten organizm musi się przecież kiedyś regenerować. Ale myślę, że ostatecznie jej to pomaga. Szczególnie, że, jak to się mówi, po trupach do celu.

Pytanie trochę z innej beczki. Czy państwo, jako rodzice, kształcili się w jakiś sposób w zakresie tego jak być dobrym rodzicem sportowca i pomóc mu w osiąganiu sukcesów?

Przyznaję panu, że nie. Jak Natalia była jeszcze dzieckiem, to niektóre dzieci nie chciały, żeby z nimi jeździć na zawody. A ona wręcz przeciwnie, zawsze chciała, żebyśmy byli. Żebym ja był, przede wszystkim. „Tato, przyjedź, tato, bądź”. Zawsze ją wspieraliśmy. Jak miała problemy z łyżwami, to kupowaliśmy z prywatnych pieniędzy. Ja się jej tylko pytałem – Natalia, chcesz to robić?, a ona odpowiadała – Tak, tato, chcę, ja to kocham. Więc zawsze wspieraliśmy z żoną jak tylko mogliśmy, i finansowo, i duchowo. Zawsze jeździliśmy na jej zawody i do tej pory jeździmy, jeśli tylko możemy. Bo ona chce, żeby przyjeżdżać, choć już jest ukształtowaną zawodniczką.

No właśnie chciałem zapytać o to jak często mają państwo okazję oglądać występy córki osobiście?

Jeżeli są to zawody w Polsce, tak jak na przykład mistrzostwa Polski, to jesteśmy zawsze. Jeżeli jest to w Europie, w Holandii, w Niemczech, to staramy się zawsze tam być. Zawody w Norwegii to już trochę za daleko. Ale jeździmy, przeżywamy i mocno dopingujemy. No bo zawsze by się chciało, żeby dziecko spełniało swoje marzenia i osiągało jak największe sukcesy. Ale kibicujemy też oczywiście całej polskiej kadrze.

Jak wiemy, Natalia przeżyła groźny wypadek na rowerze [w wyniku zderzenia z ciągnikiem złamała kręgosłup – przyp. red.]. Czy mieli państwo jakieś obiekcje przed tym, by wróciła do uprawiania sportu?

Wypadek Natalii to w dalszym ciągu bardzo ciężki temat dla nas. Jak to się mówi, nie życzyłbym tego nawet najgorszemu wrogowi. Ale powstrzymać ją od sportu – nawet przez myśl nam to nie przeszło. A najgorszym było to, bo takie były pierwsze prognozy, żeby powiedzieć jej, że nie będzie mogła wrócić do sportu. Ja cztery dni ukrywałem to przed nią bo nie wyobrażałem sobie jak jej powiedzieć, że nie będzie mogła dalej uprawiać łyżwiarstwa. To by chyba ją zabiło. Ona chyba do końca nie zdawała sobie sprawy z tego, że ma złamany kręgosłup. Ona już chciała jechać na mistrzostwa Polski! [Czerwonka trenuje również kolarstwo – przyp. red.]

To naprawdę wyjątkowy charakter.

Tak, ona ma straszny upór. Ona jeszcze będąc w gorsecie [ortopedycznym] już trenowała nogi, pewne ćwiczenia, które mogła wykonywać. Ja sam się dziwię i nieraz z żoną żartuję – Basia, czy to na pewno moja córka? Po kim ona ma ten charakter? (śmiech). Ma taki upór i taką determinację do sportu, że nie wiem skąd to się bierze.

Czy można powiedzieć, że państwa życie, jako rodziców Natalii, zmieniło się w znaczący sposób po jej wspaniałych sukcesach?

Może nie zmieniło się po sukcesach ale ona zmieniła nasze życie już jako dziecko. Zaczęliśmy za nią jeździć. Najpierw poszła do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem, potem jeździliśmy po całej Polsce, Europie. Na pewno miała i ma wpływ na nasze życie.

A czy Natalia zmieniła się po odniesieniu sukcesu? Woda sodowa nie uderzyła jej do głowy?

Nie, Natalia po tych wszystkich sukcesach i właśnie po tym wypadku jest nadal taką samą osobą, jaką była. Ja mówię to jako laik, który się nie zna, ale niektórzy jak coś osiągną to mówią „Ja już to mam, już nie chcę więcej”. Ale nie ona. Jej marzeniem znowu jest wygrać na Olimpiadzie, uzyskać jak najwyższe miejsce w Pucharze Świata. Cały czas ma ten niedosyt, cały czas chciałaby osiągać wyższe cele. A zmiany jej osobowości nie zauważyliśmy. Oczywiście była i jest dumna z tego, co osiągnęła ale zawsze podkreśla, że to w równym stopniu zasługa jej, jak i koleżanek. Teraz Natalia obiecała w telewizji, że pokaże na co ją stać w Korei i trzymam ją za słowo (śmiech). [Następne zimowe Igrzyska odbędą się w 2018 roku w Korei Południowej – przyp. red.]

Dziękuję bardzo za rozmowę i również trzymam ją za słowo.

Dziękuję.

Rozmawiał Robert Konecki

12345a6abc

One thought on “Basia, czy to na pewno moja córka?

  1. Piękny wywiad
    Ja osobiście życzę wszystkim sportowcom i nie tylko takich wspaniałych rodziców jakich ma Natalia. Cieszymy się nią razem z rodzicami, życzę Romanowi, Basi i nam wszystkim aby radość, jaką nam dostarcza Natalia procentowała a naszej panczenistce życzę samych sukcesów na arenie sportowej i w życiu prywatnym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *